Poniższy tekst jest tłumaczeniem ?Does watching pirated movies make you a terrorist??, który został opublikowany na łamach iTWire.com.
Microsoft twierdzi, że piractwo preferuje 60 procent dzieci, Brytyjczycy chcą je opodatkować, a właściciele największego na świecie trackera, BitTorrenta, mówią przed sądem, że nic go nie zatrzyma.
Badacze z Korporacji RAND, organizacji badawczej typu non-profit, ostrzegają, że piractwo filmowe jest nie tylko nielegalne, ale również niebezpieczne. Według nowego raportu łączy się ono ze wspieraniem terroryzmu oraz zapewnia finansowanie przestępstw.
Raport pt. ?Piractwo filmowe, zorganizowana przestępczość i terroryzm? donosi, że zorganizowana przestępczość jest aktywna podczas całego procesu tego nielegalnego procederu - od produkcji do sprzedaży, a osiągnięte zyski służą do wspierania aktywności terrorystycznej.
Greg Treverton, dyrektor Centrum Globalnego Ryzyka i Bezpieczeństwa w RAND i główny autor raportu, mówi o pirackich filmach tak: ?istnieje duża szansa, że przynajmniej część tych pieniędzy trafi do zorganizowanej przestępczości i będzie zasilać jej bardziej niebezpieczne przejawy, prawdopodobnie terroryzm.?
W tym samym artykule, z którego pochodzi powyższy cytat, przyznaje się, że ?badacze RAND nie znaleźli dowodów na to, że terroryści są mocno zaangażowani w piractwo filmowe?, oprócz trzech przypadków, w których grupy terrorystyczne twierdziły, że czerpią korzyści z funduszy pochodzących z piractwa.
Do tych grup zalicza się Irlandzką Armię Republikańską (IRA), która jak pamiętamy, oficjalnie zawiesiła kampanię zbrojną w 2005 roku. Przywołajmy więc pozostałe dwa przypadki: działalność D-COmpany w Indiach i finansowanie Hezbollahu przez Assada Ahmada Barakata, któremu status międzynarodowego terrorysty nadał rząd Stanów Zjednoczonych.
Oczywiście, w trakcie robienia szumu o zagrożeniu terrorystycznym i ostrzegania przed zaangażowaniem zorganizowanej przestępczości, można łatwo zapomnieć o jednej, prostej prawdzie - że większość aktywności pirackiej została przeniesiona do Internetu, gdzie z reguły dzielenie się plikami nie przynosi nikomu zysków.
Mimo wszystko, twórcy raportu obstają przy tym, że piractwo filmowe może być bardziej dochodowe od handlu narkotykami, z zyskiem trzykrotnie większym od tego pochodzącego z handlu irańską heroiną i kolumbijską kokainą.
Z raportu RAND wynika, że istnieje potrzeba stworzenia silniejszego prawa przeciw fałszerstwom, spójnego wykorzystywania prawa przeciw piractwu i stosowania mocniejszych kar, włączając w to wyższe grzywny i surowsze wyroki sądu.
Ben Jones, pisząc na TorrentFreak, argumentuje, że ?duży procent źródeł, podanych w przypisach, pojawia się przypadkiem u wielu grup, które zasponsorowały tę historyjkę - MPA(A) i FACT, co powinno w znacznym stopniu obniżyć wiarygodność tego raportu.?


